Weronika Gęsicka,
Papilio ecclipsis z cyklu Encyclopaedia

Weronika Gęsicka bada rolę obrazów w kształtowaniu wiedzy o świecie. Od wielu lat pracuje z archiwami fotograficznymi i różnymi materiałami wizualnymi, pokazując, jak łatwo fotografie mogą stać się narzędziem manipulacji. W jej pracach obrazy często wydają się znajome i wiarygodne, choć kryją w sobie element niepokoju. Artystka sięga po materiały archiwalne, fotografie stockowe oraz obrazy generowane przez sztuczną inteligencję, aby sprawdzić, jak łatwo zaciera się granica między faktem a fikcją.

Weronika Gęsicka, Papilio ecclipsis, 2024,
from the Encyclopaedia series, AI collage,
archival pigment print, dibond, 100 x 125 cm,
phot. courtesy of the artist and Jednostka Gallery

Praca Papilio ecclipsis z kolekcji dela.art pochodzi z cyklu Encyclopaedia, który Weronika Gęsicka rozpoczęła w 2023 roku, poprzedzając jego realizację wieloletnim badaniem. Punktem wyjścia projektu są tak zwane „fałszywe hasła”, czyli nieprawdziwe wpisy celowo umieszczane przez redaktorów w encyklopediach, słownikach i leksykonach. Tego typu praktyka pojawiała się od początku historii tych publikacji i była stosowana jako sposób wykrywania plagiatu. Jeśli konkurencyjne wydawnictwo powielało fikcyjny wpis, stanowiło to dowód kopiowania treści.

Gęsicka sięga po konkretne przykłady fałszywych haseł z różnych epok, a następnie tworzy ich wizualne reprezentacje. Artystka tworzy kolaże manipulując fotografiami stockowymi oraz obrazami wygenerowanymi przy pomocy sztucznej inteligencji, unaoczniając to, co nigdy nie istniało w rzeczywistości. Projekt Encyclopaedia składa się z setek fikcyjnych obrazów. Niektóre z nich od razu wydają się podejrzane, a inne są tak przekonujące, że trudno je odróżnić od prawdziwych. W ten sposób artystka pokazuje, jak łatwo podważyć wiarygodność źródeł.

Jednym z takich przypadków jest historia motyla Papilio ecclipsis, do której odwołuje się praca z kolekcji dela.art. W XVIII wieku przyrodnicy i kolekcjonerzy często wymieniali się okazami owadów. W 1702 roku angielski kolekcjoner William Charlton przesłał przyrodnikowi Jamesowi Petiverowi motyla dotąd niespotykanego. Okaz wzbudził duże zainteresowanie badaczy i został opisany przez Karola Linneusza jako zupełnie nowy gatunek w jego dziele Centuria Insectorum Rariorum. Motyl wyglądał niemal identycznie jak znany w Europie latolistek cytrynek, różnił się jednak kilkoma ciemnymi plamami na skrzydłach. Dopiero w 1793 roku odkryto, że plamy zostały po prostu domalowane farbą, a rzekomo nowy gatunek był w rzeczywistości całkiem pospolitym motylem. Historia wywołała duże poruszenie w środowisku entomologów. Do dziś nie wiadomo, jak naprawdę powstał ten osobliwy okaz. Czy był to żart kolekcjonera, potraktowany przez badaczy zbyt dosłownie, czy może próba mistyfikacji mającej przynieść odkrywcy naukową sławę? Przez długi czas Papilio ecclipsis funkcjonował jednak w literaturze i encyklopediach przyrodniczych jako odrębny gatunek. Dziś pozostaje raczej ciekawostką z historii entomologii.

Praca Gęsickiej przywołuje tę historię, a jednocześnie wpisuje ją w szerszy kontekst. Dzieło wizualnie przypomina ilustracje z dawnych atlasów przyrodniczych i nawiązuje do tradycji naukowych przedstawień natury. Jednocześnie jednak podważa ich wiarygodność. W XVIII wieku uważny obserwator był jeszcze w stanie dostrzec, że plamy na skrzydłach motyla zostały namalowane ręką człowieka. W świecie obrazów tworzonych przy pomocy sztucznej inteligencji taka pewność przestaje być oczywista. Trudno powiedzieć, który z motyli przedstawionych w dziele Gęsickiej jest prawdziwy, który przekształcony, a który całkowicie fikcyjny. A być może żaden z nich nie istnieje w rzeczywistości? Artystka wskazuje na to, że manipulowanie wiedzą nie jest zjawiskiem nowym, ale narzędzia, które to umożliwiają, stają się coraz bardziej zaawansowane.

Przewijanie do góry